» strona główna » AKTUALNOŚCI | Warto wiedzieć

2010-06-10
Warto wiedzieć

INWESTYCJE - Gorące inwestycje

Tegoroczne lato będzie bardzo gorące.

Temperatura za oknem coraz wyższa. Nie powinno to dziwić bo przecież już za dwa tygodnie zaczyna się kalendarzowe lato. Ten nadchodzący trzymiesięczny okres to na ogół upalne dni i nudne sesje giełdowe oraz czas istotnie mniejszej zmienności na rynkach finansowych. Wynika to z tego, że cześć inwestorów jest na wakacjach, co wprost przekłada się na mniejszą ilość gotówki i mniej transakcji.
Byłbym skłonny sądzić, że po rocznej hossie na giełdzie, surowcach i obligacjach taki scenariusz może się zrealizować, bo byłby on idealnym czasem „łapania oddechu” przez rynki i chłodzenia przerośniętych ambicji inwestorów, którzy zdają się zapominać że zaledwie dwa lata temu rozkręcała się poważna bessa. Jednak prawdopodobieństwo opisanego rozwoju wypadków w ostatnim czasie wyraźnie spadło na skutek permanentnego stanu podwyższonej niepewności jaka występuje na rynkach.

W osiągnięciu chociaż krótkoterminowego stanu równowagi rynkom przeszkadza umacniający się dolar, agencje raitingowe, spekulacyjny kapitał na rynku obligacji oraz zapowiedzi coraz bardziej restrykcyjnych ograniczeń dotyczące rynków finansowych płynące z samego serca UE, czyli Niemiec i Francji. Do tego grona nieprzewidywalnych czynników ostatnio z lubością dołączyli politycy, którzy prześcigają się w pomysłach co też można by zrobić, żeby uzdrowić całą sytuację. Szkoda tylko, że niektórzy z nich zamiast pomagać szkodzą. Książkowym wręcz przykładem był wypowiedzi węgierskich decydentów o tym, że Węgry są na krawędzi bankructwa, a krajowa gospodarka jest w bardzo złym stanie. Porównując to do wydarzeń z Polski można powiedzieć, że takie słowa są podobne do wywoływania deszczu w trakcie powodzi. Trudno wyobrazić sobie gorsze działanie.

Problemy węgierskie, choć podobnie jak poprzednio greckie, nie dotyczą bezpośrednio Polski, ale jednak generują strach i awersję do ryzyka, co osłabia złotego. Dodając do tego już po cichu pojawiające się komentarze, że kolejnym krajem w kolejce do finansowych turbulencji będzie zachodni członek UE również ostatnia ucieczka inwestorów od euro jest logicznym działaniem. Pół biedy gdyby była to mała Belgia, ale agencja raitingowa Fitch wyraźnie ostrzega, że sytuacja Wielkiej Brytanii pogarsza się i może spowodować daleko idące konsekwencje. Zapewniam, że nikt nie chciałby sprawdzić w rzeczywistości jakie, bo oznaczałoby to upadek fundamentalnego założenia, które mówi, że niektóre kraje (jak USA, UK czy Japonia) oddadzą wszystkie długi z odsetkami.

Wszystkie te plotki i sugestie odbijają się w pierwszej kolejności na kondycji złotego. Okres kwiecień-maj przyniósł roczne rekordy słabości naszej waluty, co przełożyło się na warszawski parkiet. Tam również miniony miesiąc należał do spadkowych. Odrobinę optymizmu można było poczuć przy prywatyzacji PZU i zapewne atmosfera powtórzy się w trakcie planowanego debiutu Tauronu. To jednak tylko krótkotrwałe czynniki, które nie wygenerują trwałego popytu. Do niego potrzeba rozwiązania przynajmniej kilku z kwestii wspomnianych na początku. Istnieje także szansa, że zmienność na złotym powinna częściowo się ograniczyć, dzięki nieformalnej umowie między Ministerstwem Finansów, a NBP. Rynek spekuluje, że te dwie instytucje uznały za odpowiedni kurs EUR/PLN w przedziale 3,80-4,20. Byłaby to istotna zmiana polityki kursowej, ale również duże ułatwienie dla przedsiębiorstw. Co prawda na razie to tylko rynkowe plotki, ale im dłużej kurs będzie przebywał w tych widełkach tym większe będzie jego znaczenie. Z pewnością nie można liczyć, że nowy (prawie) pewny prezes NBP rozwieje wątpliwości, bo prof. Marek Belka nie jest zwolennikiem tego typu transparentności.

Paweł Cymcyk
 

Skontaktuj się z nami!